Blog nie tylko o gotowaniu

Follow Us

#Makaron ze #szpinakiem :-) zachęta dla #dzieci :-)

#Makaron ze #szpinakiem :-) zachęta dla #dzieci :-)

 

dav

Gdy byłam mała, większość warzyw była dla mnie zmorą. Zmuszano mnie by je jeść więc skutek był taki, że nie lubiłam przez to żadnego. Szpinak, brokuł, pomidor, czosnek paskudztwo i ohyda. Podejrzewam, że nie jedna z Was ma ten sam problem ze swoimi dziećmi i nie tylko jeśli chodzi o warzywa, ale i inne produkty też. Dlatego podzielę się z Wami przepisem dzięki, któremu Ja pokochałam szpinak i moje dzieci również (z tym związana jest zabawna historia, ale o tym w innym poście :-)).

Makaron ze szpinakiem 🙂 ciekawe połączenie smakowe 🙂

Lista zakupów:

1 op. makaronu takie min. 400g- kształt obojętny, szpinak mrożony drobno siekany 1 opakowanie, czosnek 2 ząbki, 1 jajko surowe, kiełbasa np. podwawelska 2 pęta, olej, przyprawy- sól, pieprz

Wykonanie:

dav
  1. przygotowanie szpinaku: do garnka przełóż cały rozmrożony szpinak lekko go podgrzej następnie dodaj starte 2 ząbki czosnku (lub więcej jeśli lubisz mocniejszy jego smak) wbij surowe jajko dodaj szczyptę soli i odrobinę pieprzu i wszystko wymieszaj. Pamiętaj jajko nie może się ściąć. Odstaw na bok.

2. Kiełbasa: kroimy na pół wzdłuż i potem w plasterki nie za cienkie. Jak już pokroiliśmy to smażymy kiełbaskę na niewielkiej ilości oleju. Ja lubię mocno podsmażoną kiełbaskę taką wręcz chrupiącą, ale jeśli ktoś woli mniej przysmażoną to też jest ok. Smażymy wszystko i wraz z tłuszczem, który nam sie wytworzył zostawiamy na boku.

3. gotujemymakaron

4. bierzemy dużą miskę i łączymy ze sobą makaron, szpinak i kiełbaskę. Mieszamy wszystko dokładnie i doprawiamy do smaku jeśli jest mdłe.

dav
dav

 

 

 

 

 

 

 

5. po wymieszaniu zasiadamy to degustacji 🙂

 

Życzę Ci powodzenia i nie zrażaj się potknięciami. Przepis jest o tyle fajny, że szpinaku tam prawie nie czuć…..owszem widać, ale makaron smakuje smażoną kiełbaską a o szpinaku możecie powiedzieć, że to taka przyprawa, żeby lepiej smakowało. Jeśli zależy Wam, żeby niejadek zjadł choć trochę to może warto na początku nie mówić mu dokładnie co je tylko zachwalać ze to jest takie pyszne….no i sami musicie też to jeść by dziecko widziało, że nie oszukujecie.

A na marginesie 🙂 ten przepis dostałam własnie od kucharek, które pracują w tym przedszkolu co ja 🙂 dziękuję Wam 🙂

Smacznego 🙂

Jeśli post Ci się podobał daj mi znać poprzez łapkę w górę lub napisanie komentarza.

 



Brzmi apetycznie?

%d bloggers like this: